Od paru tygodni, mamy przyjemność/nieprzyjemność śledzić w lokalnych - szeroko pojętych - siemianowickich mediach "wojnę na słowa". Wszystko to za sprawą akcji referendalnej, która ma obecnie miejsce w Siemianowicach, mającej na celu odwołanie prezydenta miasta Jacka Guzego.
Po jednej stronie konfliktu - referendyści, czyli inicjatorzy i organizatorzy referendum z p. Marzeną Małecka - Trzaskoś, po drugiej stronie Jacek Guzy, z armią swoich zwolenników-urzędników w tym także p. Wojciechem Kempą - nazywanym w Siemianowicach - Naczelnym Propagandzistą.
Medialne wojny w takich sytuacjach to rzecz normalna - wręcz pożądana przez opinię publiczną, ale są pewne kwestie, które mnie - jako pilnego obserwatora tych wydarzeń - bardzo drażnią.
O ile zarówno z jednej jak i z drugiej strony są "ostre zagrywki" ale w granicy dopuszczalności, o tyle kwestie kategoryzacji ludzi, których dopuszcza się p. Wojciech Kempa to przegięcie.
Pan Wojciech Kempa w swoich artykułach, które możemy znaleźć na samorządowej stronie internetowej w pewnym momencie - a mianowicie, gdy w moim odczuciu zaczął "przegrywać" w tej "słownej bitwie" - zaczął atakować opozycjonistów pochodzeniem.
Uważał i nadal uważa siebie, jako lepszego człowieka, ponieważ to on mieszka dłużej w Siemianowicach. Za nim, podchwycili to współpracownicy Jacka Guzego - między innymi Dariusz Bochenek.
Wg. Wojciecha Kempy referendyści jako osoby "obce" w mieście - mieszkające od niedawna - nie mają żadnego prawa na krytykę, nie mają prawa mieszać się w sprawy mieszkańców, nie mają prawa walczyć z patologiami, nie mają prawa przeciwstawiać się "lepszym" od siebie jakim są panowie Jacek Guzy, Dariusz Bochenek. Wracając do p. Wojciecha, pozwolę sobie zacytować fragment jego wypowiedzi:
"Takie to bowiem osoby firmują swoimi nazwiskami wniosek o zorganizowania referendum w sprawie odwołania prezydenta miasta. W efekcie „twarzą” grupy inicjatywnej stała się Marzena Małecka – Trzaskoś, która w naszym mieście mieszka raptem od trzech lat.
o cóż taka osoba może wiedzieć o mieście? Jak może wypowiadać się o tym, czy Park Tradycji jest potrzebny, czy też nie jest? Ona tego wszak nie czuje... Nie ma prawa tego czuć..."*
Pisząc te dwa zdania - w moim odczuciu - p. Kempa pokazał jakim tak naprawdę jest
człowiekiem i co myśli zarówno on jak i władza - bo jest on "ustami władzy" - o siemianowickim
społeczeństwie. Wojciech Kempa uważa, że człowiek, który w mieście
mieszka od niedawna nie ma mieć kategorycznie żadnych praw, które daje
mu Konstytucja. Nie może mieć prawa głosu, nie może się udzielać, a
pewnie nawet – według p. Kempy nie może oddychać siemianowickim powietrzem.
Jest to człowiek, który uważa się za lepszego Siemianowiczanina od tych, którzy zjechali się do miasta z różnych stron. Dzieli ludzi na gorszych i lepszych - nie wahając siebie stawiać po stronie lepszych, ponieważ „jest stąd” od urodzenia a nawet pewnie wielu pokoleń.
Kolejny cytat:
Jest to człowiek, który uważa się za lepszego Siemianowiczanina od tych, którzy zjechali się do miasta z różnych stron. Dzieli ludzi na gorszych i lepszych - nie wahając siebie stawiać po stronie lepszych, ponieważ „jest stąd” od urodzenia a nawet pewnie wielu pokoleń.
Kolejny cytat:
"Gdybym to ja przeprowadził się trzy lata temu do Gdańska czy Szczecina, to do głowy by nie przyszło, by pouczać mieszkańców, żyjących tam od wielu, wielu lat, albo wręcz od pokoleń, co powinno być dla nich ważne, a co nie..."*
Ludzie, którzy mieszkają w Siemianowicach (niezależnie od stażu), od kilku lat – niestety – z
sukcesem są manipulowani i nie są do końca rzetelnie informowani o sytuacji w mieście.
Miasto również posiadało jak i nadal posiada wielu bardzo szkodliwych
ludzi, dla lokalnej polityki, którzy dla pieniędzy, władzy i pozycji
robiły wszystko aby utrudniać tym, którzy chcieli działać dla dobra
miasta. Co więcej, ci ludzie nadal są „czczeni” przez lokalne władze i
zapraszani przed obiektywy aparatów przy każdej możliwej okazji.
Gdyby nie ludzie, którzy tępią patologię w wykonaniu obecnych władz, wiele rzeczy i nieprawidłowości nie wyszłoby na jaw.
To smutne, że muszą przyjeżdżać ludzie ze Szczecina, Gdańska czy Warszawy, żeby tępić patologię. Jest to postawa godna podziwu, że komuś, kto jedzie do obcego miasta, po to, by sobie układać życie, nagle widząc nieprawidłowości - zaczyna walczyć z układem, chorym systemem i kliką niekompetentnych osób, piastujących wysokie stanowiska.
Zarówno Puławski jak i Kościuszko walczyli o
Niepodległość USA, więc tak samo Gdańszczanin czy Szczecinianin mają
pełne prawo walczyć z patologią, układami i kliką w Siemianowicach
Śląskich.
Pan Wojciech Kempa, jako „siemianowicki patriota” powinien pierwszy stanąć do walki z niekompetencją, nieprawidłowościami, nieudolnością i niegospodarnością w mieście, a robi wszystko, żeby winnych takiej sytuacji chronić - często naginając fakty w lokalnym medium. Nie ma się zatem co dziwić, że robią to ludzie, którzy są przyjezdni, skoro rodowity Siemianowiczanin boi się „postawić” głupocie. Niestety, muszę zniżyć się do poziomu i dokonać kategoryzacji, ale można stwierdzić, że są chyba bardziej wartościowszymi mieszkańcami, mimo krótszego stażu, niż osoba, obnosząca się swoim pochodzeniem i lokalnym patriotyzmem - ślepa i głucha na rzeczywistość.
Pan Wojciech Kempa, jako „siemianowicki patriota” powinien pierwszy stanąć do walki z niekompetencją, nieprawidłowościami, nieudolnością i niegospodarnością w mieście, a robi wszystko, żeby winnych takiej sytuacji chronić - często naginając fakty w lokalnym medium. Nie ma się zatem co dziwić, że robią to ludzie, którzy są przyjezdni, skoro rodowity Siemianowiczanin boi się „postawić” głupocie. Niestety, muszę zniżyć się do poziomu i dokonać kategoryzacji, ale można stwierdzić, że są chyba bardziej wartościowszymi mieszkańcami, mimo krótszego stażu, niż osoba, obnosząca się swoim pochodzeniem i lokalnym patriotyzmem - ślepa i głucha na rzeczywistość.
*źródło cytatów: http://www.siemianowice.pl/isi/index.php?op=show&cat=4&nid=14663
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz