"Władza imponuje tylko małym ludziom, którzy jej pragną by nadrobić swą małość. Człowiek naprawdę wielki, nawet gdy włada, jest sługą " kard. Stefan Wyszyński

czwartek, 4 kwietnia 2013

Osiedle "Robotnicze" - miejsce, które utraciło swoją "duszę"


Tak obecnie wygląda pasaż handlowy. Niegdyś
pełny ludzi - dziś świeci pustkami.
Osiedle Robotnicze – jedno z kilku osiedli usytuowanych w dzielnicy Michałkowice, na którym się wychowałem i mieszkam do dziś. Jeszcze kilka lat temu, tętniące życiem, od świtu do późnego wieczora pełne ludzi – dziś z miesiąca na miesiąc co raz bardziej opustoszałe. Gdy sięgnę pamięcią wstecz i przypomnę sobie lata swojego dzieciństwa a także odtworzę obrazy z tamtych (młodzieńczych) lat - widzę dokładnie wszystko – jakby działo się to właśnie teraz. Pamiętam jak dziś – pochłoniętych w codziennych zakupach mieszkańców osiedla, którzy odwiedzali kolejno wszystkie sklepy znajdujące się swego czasu na głównym „pasażu” przy ulicy Fojkisa. Dzisiaj, z tych wszystkich licznych sklepów, ostało się zaledwie parę.

Pamiętam biegające, krzyczące i bawiące się od bladego świtu w wakacyjne dni – dzieci – których już na tych samych osiedlowych placach/trzepakach, na którym rozgrywały się nasze zabawy – niema lub jeśli są - jest ich co raz mniej. Widzę w pamięci także pełne od samego rana boiska, gdzie co godzinę rozgrywał się nowy mecz piłkarski. Charakterystyczne także, dla późniejszego popołudnia były widoki starszych mieszkańców osiedla, którzy siedząc na przyblokowych ławkach rozmawiali o wszystkim i o niczym do późnego wieczora.
Jeden ze sklepów będący niegdyś symbolem. Popularna
"Jarzynówka", która jako jedyna posiadała biały słonecznik :)
Patrząc na te wszystkie miejsca chociażby w minione wakacje - widać puste place, puste boiska, pozamykane sklepy, puste ławki. Widzę wyraźnie jak zmieniło się to osiedle – to miasto – a nawet przez pryzmat osiedla idzie dostrzec jak zmienił się ten kraj. Spoglądając na sklepy znajdujące się przy ulicy Fojkisa a raczej w szyby opuszczonych już pomieszczeń, w których niegdyś znajdowały się przeróżne punkty, widzę, że na przestrzeni ostatnich lat co raz trudniej prowadzić handel, co raz trudniej przedsiębiorcom żyć w tym kraju. Pokazuje to także jak bardzo zdominowały małych i średnich przedsiębiorców dyskonty spożywcze, które pojawiają się w naszym mieście w co raz większej ilości. Wpływ na ten obraz, który dzisiaj mam przed oczami ma także sytuacja ekonomiczna mieszkańców. Co raz trudniej o pracę, co raz trudniej o godziwą wypłatę a życie staje się co raz droższe. Jeśli konsument nie ma pieniędzy – przedsiębiorca nie ma klientów co prowadzi go do bankructwa.

Co ma natomiast wpływ na zatracającą się i co raz mniej widoczną młodzieży i dzieci? Niestety, warunki gospodarczo-finansowe w kraju nie pozwalają tym wszystkim, którzy dzisiaj winni odpowiadać za prokreację – pokolenie urodzone w końcówce lat ’80 oraz na początku lat ’90 – na to, ażeby stać ich było na utrzymanie siebie, rodziny oraz w miarę godne życie. Wybierają zatem życie na emigracji gdzie mogą zasmakować prawdziwego życia i finansowego spokoju decydując się tam na potomstwo lub wybierają związek bez dzieci (przynajmniej do ok. 30 roku życia). Mimo, iż niema na osiedlu opuszczonych bloków, wydaje się jakby ludzi było co raz mniej. Jakby część lokalnej społeczności została przeniesiona w inny wymiar.
Obawiam się jednak, że osiedle straciło tę swoją magiczną „duszę”, która jeszcze 10 - 15 lat temu była wyczuwalna. Niezależnie jednak od tego, w jak szybkim tempie będą upiększane znajdujące się na osiedlu bloki – nie przywróci to jednak tego blasku, który był tu kiedyś – mimo obdrapanych murów.

Nie pomogą niestety piękne elewacje osiedlowych bloków, skalniaki, kwiaty sadzone wiosną na międzyblokowych trawnikach. To co było kiedyś niestety już tak szybko - o ile w ogóle - nie powróci. Społeczeństwo zmienia się i widać wyraźnie, że zanikają pewne wartości - kiedyś powszechne - dziś deficytowe.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz